1 tys. → 10 mln zł
Skalowanie e-commerce z 1 tys. zł przychodu miesięcznie do 10 mln zł rocznie. Skalę podał publicznie sam klient w rekomendacji.
Strona główna›O mnie
Dekada po stronie agencji, w bardzo różnych modelach biznesowych. Dziś robię to samo, ale bezpośrednio dla właścicieli i bez warstwy pośredników.
Skalowanie e-commerce z 1 tys. zł przychodu miesięcznie do 10 mln zł rocznie. Skalę podał publicznie sam klient w rekomendacji.
Wzrost klienta na rynku płatności w Polsce.
Zarządzanych budżetów marketingowych, z naciskiem na zwrot, nie na wydanie.
Największe projekty, każdy po około 4 mln zł budżetu, w płatnościach i w edukacji.
Sieć partnerów i wykonawców, z którymi pracuję do dziś.
Wyróżnienie z 2025 roku.
E-commerce, SaaS, płatności, medycyna, edukacja, produkcja. B2B, B2C i D2C.
To nie jest lista dla efektu. To jest powód, dla którego szybko rozpoznaję, w którym miejscu Twój model przecieka. Ten sam objaw w e-commerce i w B2B ma zupełnie inną przyczynę, a większość specjalistów zna dobrze jeden świat.
Małe jądro decyzyjne plus sieć wykonawców. Nie próbuję robić wszystkiego sam, bo to się nie skaluje i kończy przeciętną robotą w każdym kanale.
Uczę Cię weryfikować marketing samodzielnie. Chcę, żebyś sam widział, co działa, a nie żebyś musiał mi wierzyć na słowo.
Wartości opisane przymiotnikami nic nie znaczą. Każdy ma na stronie te same. Poniżej cztery rzeczy, w które wierzę, i sytuacje, w których mnie kosztowały.
CEO pewnej firmy poprosił mnie o dosypanie budżetu. Leady spadły, handlowcy siedzieli bez pracy, chciał dać im paliwo.
Mogłem powiedzieć „jasne, dokładamy”. Fakturę wystawiłbym tego samego dnia.
Powiedziałem coś innego. Leady dowiozę, ale sprzedaży z nich nie będzie. Te zapytania mieliśmy już sprawdzone. Nie domknęły się ani razu i dlatego wcześniej je wyłączyliśmy.
Nie chciał tego usłyszeć. Nie było awantury, była walka na argumenty. Usiedliśmy i policzyliśmy to jeszcze raz razem.
Tak samo ustawiam współpracę na starcie. Mówię wprost, jak będzie wyglądała i czego ode mnie usłyszysz. Wtedy niewygodna informacja nie jest atakiem. Jest tym, na co się umówiliśmy.
Współwłaściciel firmy pokazał mi na spotkaniu prostą rzecz. Kierunek, który przyjąłem, obciął liczbę leadów, ale sprzedaż spadła razem z nimi.
Miał rację. Powiedziałem to przy całym zarządzie i zmieniliśmy kierunek.
Mogłem tłumaczyć dane. Model atrybucji, sezonowość, aktualizacja algorytmu. Wszystko prawdziwe i wszystko bez znaczenia, bo Ty patrzysz na jedno. Ile zostało na koncie.
Dane mają pokazywać, co się dzieje. Nie mają chronić mojego ego.
Rynek usług marketingowych jest zepsuty i wiem dlaczego. Dużo osób uważa się za specjalistów, nie będąc nimi. Decyzje zapadają bez danych albo na danych, które nic nie znaczą. Do tego dochodzą firmy, które sprzedają magiczną receptę.
Recepty nie ma. Jest ciężka praca na wielu obszarach naraz. A jak nie masz budżetu, to trzeba cisnąć organicznie i mieć na to cierpliwość.
To samo dotyczy liczb, na których podejmujesz decyzje. Widzę to niemal w każdej firmie. Fiksujesz się na jednym wskaźniku i chcesz, żeby przy większym budżecie był taki sam. Nie będzie. Przy większym budżecie kupujesz też mniej oczywistych klientów.
Pytanie nie brzmi, ile wynosi procent. Brzmi, ile złotych marży zostaje Ci na koniec miesiąca. Czasem gorszy wskaźnik oznacza więcej pieniędzy w Twojej kieszeni.
Marketing jest prosty, ale wielowarstwowy. Trudność nie polega na znajomości jednej warstwy. Polega na tym, żeby znać wszystkie i umieć je połączyć.
Nie jestem wykonawcą. Żeby dowieźć wynik, potrzebuję dobrych wykonawców. Jeśli któryś nie dowozi i nie reaguje na ustalenia, muszę mieć prawo go wymienić. Dlatego wpisuję to do umowy.
Widziałem projekty, w których wiedziałem, co trzeba zmienić. Mówiłem to i nic się nie działo, bo nie miałem takiego prawa. Po czasie okazywało się, że miałem rację. Tyle że wtedy klient już odchodził.
To działa też w drugą stronę. Jestem partnerem do współpracy, nie pachołkiem. Nikt nie kupuje sobie prawa do krzyku, bez względu na wysokość faktury.
Nie użyję techniki, która może kosztować Cię Twój własny aktyw. Są sposoby na szybki wynik w wyszukiwarce. Po niektórych strona traci widoczność na miesiące. Twoja domena to majątek firmy, nie plac zabaw dla eksperymentu.
Nie pracuję też z hazardem i branżą pornograficzną.
Powtarzają się cztery rzeczy. Nie wybieram ich, po prostu wracają w kolejnych rekomendacjach przez osiem lat.
Nie zbiór aktywności.
„Angażuje się w projekty tak, jakby były częścią jego własnej firmy.”
Także wtedy, gdy są niewygodne.
Prosty system zamiast imponującej konstrukcji.
Angażuje się w projekty tak, jakby były częścią jego własnej firmy. Zawsze szuka najlepszych rozwiązań, aktywnie doradza i wspólnie analizujemy, co realnie przyniesie efekt.
Z czystym sumieniem polecam Michała każdemu, kto szuka eksperta potrafiącego łączyć świat marketingu z zaawansowanymi rozwiązaniami IT. […] To profesjonalista, który nie tylko dowozi wyniki, ale też dba o świetną atmosferę w zespole.
Michał proved to be an outstanding Project Manager throughout the entire process, always available, well-informed, and ready to address challenges as they arose. […] The solutions developed have stood the test of time and significantly contributed to our company’s strong market positioning and brand recognition.
Przez lata patrzyłem, jak dobre firmy przepalają pieniądze nie dlatego, że mają złych wykonawców, tylko dlatego, że nikt nie odpowiada za całość. Agencja odpowiada za swój kanał. Manager za realizację. Właściciel zostaje sam z pytaniem, czy to wszystko ma sens.
Ta dziura kosztuje więcej niż jakakolwiek nieudana kampania. Zamykanie jej to jest moja robota.
Nie proszę o zaufanie na kredyt. Wejście to płatny audyt z gwarancją zwrotu. Najpierw zobacz, jak pracuję, potem decyduj o czymkolwiek dłuższym.
Odpowiadam w ciągu 24 godzin.